sobota, 7 marca 2015

Przepraszam !

Przepraszam że znów nie dodaje rozdziałów ale mam straszny okres w szkole. Ciągle jakaś kartkówka albo sprawdzian :( nie mam nawet chwili żeby usiąść i coś napisać. Jeszcze raz przepraszam tych co jeszcze czytają moje tragiczne opowiadanie i obiecuję że jakoś w tym tygodniu znajdę czas i wstawię następny rozdział.
 Pozdrawiam ~Roza:*
Ps. Możecie mnie też znaleźć na Wattpadzie pod nazwą Jozzie_ gdzie też wstawiam te opowiadanie :)

środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 9

Szybko wkroczyliśmy do walki i strzygi musiały bronić się na dwa fronty. Zakołkowałam pierwszą z brzega i pognałam ku Lissie. Widziałam że strażnicy powoli tracą siły, ale nasze przybycie dało im nadzieję że wygramy. Wszyscy otoczyliśmy królową.
- Liss wszystko ok ? - zapytałam nie odwracając wzroku od strzygi z którą walczyłam.
- Jest ok - powiedziała i razem z siostrą i chłopakiem wcisnęła się bardziej w kąt. Strzygi zaczynały mieć przewagę. W końcu któraś z bestii złapała Christiana za nogę i wyciągnęła z bezpiecznego miejsca. Razem z Dymitrem rzuciliśmy się aby go uratować ale było już za późno. Kiedy sztylet Dimki spotkał się z ciałem strzygi ona wypijała resztki krwi Christiana. Słyszałam szloch Lissy która chciała pobiec do chłopaka, Jill złapała ją i przytuliła żeby nie wyszła do niego. Strażników było coraz mniej. Wkurzyłam się a nikt jeszcze nie wygrał z wkurzoną Hathaway. Zaatakowałam nieumarłe bestie z jeszcze większym zapałem niż wcześniej. Pozostali strażnicy widząc moją zmianę wzięli się za siebie i już po chwili została tylko jedna strzyga.
- Stój nie zabijaj jej ! - krzyknęłam kiedy Michaił chciał wbić w jej serce sztylet.
- Co ? - zapytał zaskoczony
- Przytrzymajcie ją - rozkazałam. Dymitr już wiedział o co chodzi więc szybko złapał strzygę za rękę i walnął mocno w głowę. Straciła na chwilę ostrość widzenia. Strażnicy szybko złapali ją za inne kończyny. Kiedy był już przytrzymywany usiadłam mu na brzuchu. Strzyga zaczęła się wyrywać.
- Jak się nazywasz ? - zapytałam z groźną miną.
- Nic Ci nie powiem - splunął. Wbiłam mu sztylet pod żebra po prawej stronie tak aby go przypadkiem nie zabić. Zawył głośno.
- Jeszcze raz jak się nazywasz ? - popatrzył na mnie z mordem w oczach. Przekręciłam sztylet w jego boku.
- Thomas! - wrzasnął
- Kto tu dowodził ? - nic nie odpowiedział tylko się rzucał. Przejechałam bronią po jego policzku. Nic nie mówił na temat tego o co go pytałam tylko warczał przekleństwa w moją stronę. Przejechałam sztyletem po całej jego klatki piersiowej
- Tasza Ozera ! - Zawył.
- Macie jakieś pytania do naszego gościa ? - zapytałam. Nikt się nie odzywał więc wbiłam sztylet w jego serce. Od razu przestał się rzucać. Kiedy zaczęliśmy zbierać nasze oddział w korytarzu stanęła Tasza. Wyszłam jej na przeciw.
- Czemu to zrobiłaś ? - zapytałam
- I tak bym umarła więc co za różnica ? - rzuciła się na mnie. Stałam w miejscu co trochę ją zaskoczyło ale nie mogła już wyhamować. W ostatnim momencie wystawiłam rękę z sztyletem i ona nadziała się na niego. Upadła na ziemię jak tylko wyszarpnęłam broń z jej piersi.
- Sprawdźcie czy nie ma jeszcze zagrożenia - rozkazałam do trójki która stała na uboczu.
- Dobrze - odpowiedzieli i poszli. Odwróciłam się do Lissy. Siedziała zapłakana nad ciałem Christiana.
- Liss już nic nie zrobisz - powiedziałam delikatnie i chciałam ją podnieść ale się wyrwała i położyła ręce na jego klatce piersiowej. Poczułam przez więź falę miłości, szczęścia i radości. Same pozytywne emocje. Lissa chciała przywrócić go do życia.
Po kilku chwilach królowa się zachwiała a Chris wziął głęboki oddech. Złapałam złapałam Lissę i delikatnie położyłam na ziemi. Nagle poczułam coś dziwne, co powaliło mnie z nóg. Chłopak otworzył oczy.
- Co się stało ? - zapytał słabym głosem
- Jesteś naznaczony pocałunkiem cienia - powiedziałam bo Lissa nie była w stanie nic powiedzieć tylko przytulała się do niego.
" Co ? " - usłyszałam w swojej głowie.
"Co to było ? " - pomyślałam. Christian spojrzał na mnie.
- Mówiłaś coś ? - zapytał zaskoczony. Lissa spojrzała na nas zdezorientowana.
- Nic nie mówiłam - powiedział i skupiłam się na chwilę.
- Co tu się dzieję - Lissa już straciła opanowanie.
- Liss poczekaj chwilę - powiedziałam bo wpadłam na pewien pomysł. - Christian pomyśl coś do mnie - powiedziałam pokrętnie.
- Po co ? - zapytał zszokowany.
- Po prostu to zrób - nalegałam
" Po co ci to wiedzieć ? " - zapytał w myślach
" Chyba wiem co się dzieje gdy dwie osoby są naznaczone pocałunkiem cienia z tą samą osobą " - powiedziałam w taki sam sposób jak on. Podskoczył przestraszony.
- Co to było ? - zapytał zdenerwowany.
- Co tu się dzieje ?! - domagała się odpowiedzi Lissa.
- Spokojnie już tłumaczę. Ja tak jak i Christian jesteśmy połączeni z Tobą więzią. Nikt inny jeszcze z użytkowników ducha tego nie dokonał i nie było takiego przypadku. Mogę się z Christianem komunikować mentalnie - widziałam zaskoczenie na ich twarzach. - mogę przeczytać jego myśli a on moje ale tylko te które kierujemy do siebie - zakończyłam a wszyscy patrzyli na nas z niedowierzaniem.
Do korytarza weszła trójka którą wysłałam aby sprawdzili teren czy jest już bezpiecznie.
- teren czysty kazali przekazać aby królowa wróciła do swojego pokoju i wzięła ze sobą dwóch strażników a reszta żeby otoczyła budynek. - powiedział jeden z nich
- Wezmę ze sobą strażniczkę Hathaway oraz strażnika Bielikowa - powiedziała i razem Christianem w naszej asyście skierowali się do pokoju a kilku strażników ustało na zewnątrz. Odprężyliśmy się.
- Co teraz będzie ? - zapytał Chris.
- Będziemy żyć dalej - powiedziałam zgodnie z prawdą
- Ale jak ty to sobie wyobrażasz, przecież ja mogę czytać ci w myślach - powiedział zdenerwowany chłopak.
- Nie czytasz mi w myślach tylko odczytujesz te myśli które do ciebie kieruję.
" To to samo " - warknął w myślach
" Widzisz już umiesz się tym posługiwać i wiesz jak to działa " - powiedziałam w ten sam sposób co on.
- Rose nie przeginaj - warknął tym razem głośno
- Uspokójcie się - wcięła się Lissa - już jest po fakcie dokonanym a teraz trzeba nauczyć się tylko jak sobie z tym radzić - powiedział i przyglądał się nam uważnie. Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę ! - krzyknęła Lissa
- Wasza wysokość zabezpieczenia zostały ponownie nałożone i teren jest bezpieczny - powiedział Hans
- Są jacyś ranni ? - zapytała
- Dwóch strażników nie żyję reszta ma powierzchowne rany. Srzygi nie były bardzo doświadczone w walce. Moroje dzięki wczesnemu ostrzeżeniu nie wychodzili z pokoi a bestie parły na główny budynek po panią - pożegnał się z nami i wyszedł.
- Rose ja muszę iść na zebranie rady ty masz jeszcze wolne więc nie musisz iść. Pogadaj z Christianem - powiedziała i skierowała się ze swoimi strażnikami w dół holu.
- Chris nie wystrasz się jak opuścisz teren chroniony przez zabezpieczenia i zobaczysz duchy. Musisz nauczyć się stawiać bariery dla nich - tłumaczyłam mu - nie zdziw się jak zaczniesz widzieć oczami Lissy. Na początku będzie to dla ciebie dziwne ale się przyzwyczaisz
" I co jeszcze ? " - zapytał w myślach. Był wyraźnie zaciekawiony.
" Będziesz odczuwał jej emocje " - pomyślałam i uśmiechnęłam się.
- Chyba wszystko ogarnę - powiedział a my zostawiliśmy go samego i poszliśmy do pokoju.
- Abe ! - krzyknęłam nagle stając i przypominając że zostawiliśmy mojego ojca pod bramą.
~*~*~*~*~*~*~
Wiem że rozdział jest taki sobie ale następne postaram się napisać lepiej :)

Rozdział 8

Dymitr zaczął próbować dodzwonić się na dwór królewski. Usiadłam na kanapie aby mu nie plątać się pod nogami. Po paru minutach odłożył słuchawkę.
- I co ? - jego mina nie wróżyła nic dobrego
- Hans powiedział że to tylko przypuszczenia alchemika i że dwór jest dobrze strzeżony - powiedział i zrezygnowany usiadł koło mnie.
- Czyli nic z tym nie zrobią ? - zapytała Sydney
- Nie - odpowiedział
- Dimka oni muszą sprawdzić te informacje - powoli wpadałam w panikę - Co z Lissą ? - czułam że jestem już na granicy wybuchu. Lissa jest użytkowniczką ducha  a ja przejmuję od niej złe emocje przez więź - Trzeba coś zrobić - zerwałam się z miejsca. Dymitr wiedząc co się dzieje szybko złapał mnie za ramiona i powstrzymał przed pójściem na dwór. Wyrwałam się z jego objęć i walnęłam w nogę, co go trochę spowolniło. Podbiegłam do drzwi ale chłopak już przy mnie był i złapał w stalowy uścisk.
- Rose musisz się uspokoić - do ojej podświadomości doszedł jego głos.
- Nie ! Musimy tam jechać ! - krzyknęłam. Dymitr próbował mnie znokautować ale ja się nie dałam. W końcu wywiązała się między nami walka
- Rose uspokój się to nie jesteś ty ! - krzyknął a ja momentalnie przestałam, tak jakby ktoś włączył przycisk "stop". Dymitr swoim ciężarem przygwoździł mnie do podłogi. Znieruchomiałam " To nie jesteś ty " te słowa cały czas chodziły mi po głowie. Chłopak widząc zmianę zszedł ze mnie i mnie przytulił
- Co będzie dalej ? - zapytałam a po moich policzkach popłynęły łzy - w końcu oszaleje tak jak Anna i popełnię samobójstwo - powiedziałam i chciałam dalej mówić ale Dymitr mi przerwał
- Roza nic Ci się nie stanie - powiedział z mocą
- Nie masz takiej pewności - mruknęłam w Jego pierś. Nic więcej nie powiedział tylko mnie do siebie tulił.
Czułam że wszyscy się na mnie patrzą. Dimka podniósł moją twarz dłonią i spojrzał głęboko w oczy oraz otarł z policzków łzy.
- Kocham Cię Roza i nie pozwolę abyś sobie coś zrobiła - pocałował mnie. Wstaliśmy i usiedliśmy na kanapie.
Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie więc schowałam twarz w ramie ukochanego.
- Rose co tu się działo ? - zapytał przerażony Abe. Nie udało mi się nic powiedzieć więc Dimka zrobił to za mnie.
- Lissa jest użytkowniczką ducha i popada w skrajne emocje często w depresje. Rose poprzez swą więź z nią odbiera od niej te negatywne emocje i pochłania w siebie co skutkuje że Rose robi się agresywna. - wytłumaczył wszystkim.
- Rose wszystko okej ?  -zapytała Wiktoria siadając obok mnie po drugiej stronie
- Tak - powiedziałam i poczułam że Liss wciąga mnie do swojej głowy.
- Hans powiedz mi czy to co Dymitr ci przekazał jest prawdą ? - królowa mimo spokojnego tonu denerwowała się strasznie.
- Wasza wysokość ostatnimi czasy zauważyliśmy ten spadek aktywności strzyg w tym rejonie ale to nie oznacza od razu napaści - Hans zawsze był spokojny ale widać że był spięty
- Ale masz takie przypuszczenia ? - zapytała celnie zgadując dlaczego był zdenerwowany.
- Tak wasza wysokość - odpowiedział - wysłałem już oddział aby to sprawdzili ale nie ma z nimi kontaktu i jeszcze nie wrócili.
- Proszę wzmocnić ochronę i być czujnym. Także niech wzmocnią bariery ochronne. Wiem że to co powiem będzie nieco trudne ale proszę o postawienie trzech lub nawet czterech barier. Jeżeli przedostaną się przez pierwsze trzy to czwarta je zatrzyma a posiłki zdążą przybyć - powiedziała Lissa  a Hans od razu zabrał się za dzwonienie - Ja ściągam tu Rose i Dymitra są potrzebni - powiedziała i wyszła .
Oderwałam się od niej i spojrzałam w oczy ukochanego który mi się uważnie przyglądał.
- Rose ... - zaczął ale nie dałam mu dokończyć.
- Lissa nas potrzebuje dwór jednak przyjął naszą wiadomość. Liss zaraz zadzwoni - powiedziałam i w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z kieszeni i odebrałam
- Cześć Rose - przywitała się
- Hej
- Mamy tu pewne kłopoty czy moglibyście skrócić swój urlop - zapytała delikatnie
- Liss ja  w tej chwili już wracam - spojrzałam na Dymitra z niemym pytaniem w oczach a on pokiwał głową - za niedługo będziemy - powiedziałam i chciałam się już rozłączyć ale przeszkodził mi jej głos
- Rose przepraszam że przeze mnie musicie już wracać - powiedziała ze skruchą.
- Nie przejmuj się - powiedziałam
- Pa Rose - pożegnała się
- Do zobaczenia - rozłączyłam się. W pokoju panowała cisza.
- Czy ktoś może mi wyjaśnić co tu się dzieje ? - zapytał Abe. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam tłumaczyć.
- Grupa strzyg planuje atak na dwór królewski Hans już to podejrzewał ale nic z tym nie zrobił. Dopiero po telefonie Dymitra jak sama Lisa się udzieliła zaczęli działać i ściągają wszystkich strażników do ochrony - zakończyłam
- Odwiedzicie nas jeszcze ? - zapytała Olena
- Jak tylko będziemy mieli czas - powiedział Dymitr i objął swoją matkę.
- Abe a ty co właściwie tu robisz ? - zapytałam zaciekawiona
- Miałem się z wami pożegnać i powiedzieć że wracam na dwór - powiedział
- Możemy się z Tobą zabrać tato ? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Jasne Rose tylko czemu nazywasz mnie "tatem" jak coś chcesz ? - zapytał ze śmiechem.
- Dzięki tato - powiedziałam puszczając mimo uszu to co powiedział.
- Tylko musicie się pośpieszyć bo za niedługo ruszam
- Ok to ja idę się spakować zaraz wracam - powiedziałam kierując się w stronę schodów.
- Rose poczekaj - zatrzymał mnie Dymitr. Podszedł do mnie i razem poszliśmy do pokoju.
- Dymitr przepraszam że przeze mnie musimy wcześniej wracać jak nie chcesz to nie musisz ja sama wrócę - paplałam ale Dimka przerwał mnie pocałunkiem.
- Rose to nie przez Ciebie wracamy i tak czy siak jadę z Tobą - powiedział i krótko mnie przytulił. Zaczęliśmy się pakować. Po kilkunastu minutach byliśmy gotowi i schodziliśmy się pożegnać.
- Dbajcie tam o siebie - powiedziała Olena przytulając nas do siebie - a ty - wytknęła mojego chłopaka palcem - dbaj o nią - powiedziała i coś szepnęła mu na ucho
- Dobrze - obiecał.
Pożegnaliśmy się z domownikami i wsiedliśmy do auta. Sydney także się pożegnała i pojechała
- Staruszku ile będziemy jechać ? - zapytałam ale chyba mnie nie usłyszał a już się nie dopytywałam.
Droga minęła spokojnie. Kiedy byliśmy już w połowie drogi z lotniska na dwór poczułam strach Lissy. Weszłam w jej głowę i zobaczyłam co się dzieje. Strzygi napadły na dwór.
- Abe! Szybko! - krzyknęłam a on nie pytając o nic przyśpieszył na maksymalną prędkość, łamiąc wszystkie przepisy drogowe.
- Rose co się dzieje ? - zapytał Dymitr
- Strzygi zaatakowały.
Po krótkim czasie dojechaliśmy i kazaliśmy Abowi zostać razem z jego strażnikami a my pobiegliśmy pędem w stronę gdzie strzygi przyparły do muru strażników oraz Lissę z Christianem i Jill.
~*~*~*~*~
Powracam :D proszę o komentarze które bardzo mnie motywują :) pozdrawiam ~Roza :*

info 2

hej :)
Mimo że napisałam wcześniej że przenoszę bloga, jednak wracam tu i jeszcze dziś powinny się pojawić dwa albo trzy rozdziały ;) pozdrawiam ~Roza :*