środa, 28 stycznia 2015

Rozdział 8

Dymitr zaczął próbować dodzwonić się na dwór królewski. Usiadłam na kanapie aby mu nie plątać się pod nogami. Po paru minutach odłożył słuchawkę.
- I co ? - jego mina nie wróżyła nic dobrego
- Hans powiedział że to tylko przypuszczenia alchemika i że dwór jest dobrze strzeżony - powiedział i zrezygnowany usiadł koło mnie.
- Czyli nic z tym nie zrobią ? - zapytała Sydney
- Nie - odpowiedział
- Dimka oni muszą sprawdzić te informacje - powoli wpadałam w panikę - Co z Lissą ? - czułam że jestem już na granicy wybuchu. Lissa jest użytkowniczką ducha  a ja przejmuję od niej złe emocje przez więź - Trzeba coś zrobić - zerwałam się z miejsca. Dymitr wiedząc co się dzieje szybko złapał mnie za ramiona i powstrzymał przed pójściem na dwór. Wyrwałam się z jego objęć i walnęłam w nogę, co go trochę spowolniło. Podbiegłam do drzwi ale chłopak już przy mnie był i złapał w stalowy uścisk.
- Rose musisz się uspokoić - do ojej podświadomości doszedł jego głos.
- Nie ! Musimy tam jechać ! - krzyknęłam. Dymitr próbował mnie znokautować ale ja się nie dałam. W końcu wywiązała się między nami walka
- Rose uspokój się to nie jesteś ty ! - krzyknął a ja momentalnie przestałam, tak jakby ktoś włączył przycisk "stop". Dymitr swoim ciężarem przygwoździł mnie do podłogi. Znieruchomiałam " To nie jesteś ty " te słowa cały czas chodziły mi po głowie. Chłopak widząc zmianę zszedł ze mnie i mnie przytulił
- Co będzie dalej ? - zapytałam a po moich policzkach popłynęły łzy - w końcu oszaleje tak jak Anna i popełnię samobójstwo - powiedziałam i chciałam dalej mówić ale Dymitr mi przerwał
- Roza nic Ci się nie stanie - powiedział z mocą
- Nie masz takiej pewności - mruknęłam w Jego pierś. Nic więcej nie powiedział tylko mnie do siebie tulił.
Czułam że wszyscy się na mnie patrzą. Dimka podniósł moją twarz dłonią i spojrzał głęboko w oczy oraz otarł z policzków łzy.
- Kocham Cię Roza i nie pozwolę abyś sobie coś zrobiła - pocałował mnie. Wstaliśmy i usiedliśmy na kanapie.
Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie więc schowałam twarz w ramie ukochanego.
- Rose co tu się działo ? - zapytał przerażony Abe. Nie udało mi się nic powiedzieć więc Dimka zrobił to za mnie.
- Lissa jest użytkowniczką ducha i popada w skrajne emocje często w depresje. Rose poprzez swą więź z nią odbiera od niej te negatywne emocje i pochłania w siebie co skutkuje że Rose robi się agresywna. - wytłumaczył wszystkim.
- Rose wszystko okej ?  -zapytała Wiktoria siadając obok mnie po drugiej stronie
- Tak - powiedziałam i poczułam że Liss wciąga mnie do swojej głowy.
- Hans powiedz mi czy to co Dymitr ci przekazał jest prawdą ? - królowa mimo spokojnego tonu denerwowała się strasznie.
- Wasza wysokość ostatnimi czasy zauważyliśmy ten spadek aktywności strzyg w tym rejonie ale to nie oznacza od razu napaści - Hans zawsze był spokojny ale widać że był spięty
- Ale masz takie przypuszczenia ? - zapytała celnie zgadując dlaczego był zdenerwowany.
- Tak wasza wysokość - odpowiedział - wysłałem już oddział aby to sprawdzili ale nie ma z nimi kontaktu i jeszcze nie wrócili.
- Proszę wzmocnić ochronę i być czujnym. Także niech wzmocnią bariery ochronne. Wiem że to co powiem będzie nieco trudne ale proszę o postawienie trzech lub nawet czterech barier. Jeżeli przedostaną się przez pierwsze trzy to czwarta je zatrzyma a posiłki zdążą przybyć - powiedziała Lissa  a Hans od razu zabrał się za dzwonienie - Ja ściągam tu Rose i Dymitra są potrzebni - powiedziała i wyszła .
Oderwałam się od niej i spojrzałam w oczy ukochanego który mi się uważnie przyglądał.
- Rose ... - zaczął ale nie dałam mu dokończyć.
- Lissa nas potrzebuje dwór jednak przyjął naszą wiadomość. Liss zaraz zadzwoni - powiedziałam i w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z kieszeni i odebrałam
- Cześć Rose - przywitała się
- Hej
- Mamy tu pewne kłopoty czy moglibyście skrócić swój urlop - zapytała delikatnie
- Liss ja  w tej chwili już wracam - spojrzałam na Dymitra z niemym pytaniem w oczach a on pokiwał głową - za niedługo będziemy - powiedziałam i chciałam się już rozłączyć ale przeszkodził mi jej głos
- Rose przepraszam że przeze mnie musicie już wracać - powiedziała ze skruchą.
- Nie przejmuj się - powiedziałam
- Pa Rose - pożegnała się
- Do zobaczenia - rozłączyłam się. W pokoju panowała cisza.
- Czy ktoś może mi wyjaśnić co tu się dzieje ? - zapytał Abe. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam tłumaczyć.
- Grupa strzyg planuje atak na dwór królewski Hans już to podejrzewał ale nic z tym nie zrobił. Dopiero po telefonie Dymitra jak sama Lisa się udzieliła zaczęli działać i ściągają wszystkich strażników do ochrony - zakończyłam
- Odwiedzicie nas jeszcze ? - zapytała Olena
- Jak tylko będziemy mieli czas - powiedział Dymitr i objął swoją matkę.
- Abe a ty co właściwie tu robisz ? - zapytałam zaciekawiona
- Miałem się z wami pożegnać i powiedzieć że wracam na dwór - powiedział
- Możemy się z Tobą zabrać tato ? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Jasne Rose tylko czemu nazywasz mnie "tatem" jak coś chcesz ? - zapytał ze śmiechem.
- Dzięki tato - powiedziałam puszczając mimo uszu to co powiedział.
- Tylko musicie się pośpieszyć bo za niedługo ruszam
- Ok to ja idę się spakować zaraz wracam - powiedziałam kierując się w stronę schodów.
- Rose poczekaj - zatrzymał mnie Dymitr. Podszedł do mnie i razem poszliśmy do pokoju.
- Dymitr przepraszam że przeze mnie musimy wcześniej wracać jak nie chcesz to nie musisz ja sama wrócę - paplałam ale Dimka przerwał mnie pocałunkiem.
- Rose to nie przez Ciebie wracamy i tak czy siak jadę z Tobą - powiedział i krótko mnie przytulił. Zaczęliśmy się pakować. Po kilkunastu minutach byliśmy gotowi i schodziliśmy się pożegnać.
- Dbajcie tam o siebie - powiedziała Olena przytulając nas do siebie - a ty - wytknęła mojego chłopaka palcem - dbaj o nią - powiedziała i coś szepnęła mu na ucho
- Dobrze - obiecał.
Pożegnaliśmy się z domownikami i wsiedliśmy do auta. Sydney także się pożegnała i pojechała
- Staruszku ile będziemy jechać ? - zapytałam ale chyba mnie nie usłyszał a już się nie dopytywałam.
Droga minęła spokojnie. Kiedy byliśmy już w połowie drogi z lotniska na dwór poczułam strach Lissy. Weszłam w jej głowę i zobaczyłam co się dzieje. Strzygi napadły na dwór.
- Abe! Szybko! - krzyknęłam a on nie pytając o nic przyśpieszył na maksymalną prędkość, łamiąc wszystkie przepisy drogowe.
- Rose co się dzieje ? - zapytał Dymitr
- Strzygi zaatakowały.
Po krótkim czasie dojechaliśmy i kazaliśmy Abowi zostać razem z jego strażnikami a my pobiegliśmy pędem w stronę gdzie strzygi przyparły do muru strażników oraz Lissę z Christianem i Jill.
~*~*~*~*~
Powracam :D proszę o komentarze które bardzo mnie motywują :) pozdrawiam ~Roza :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz