Szybko wkroczyliśmy do walki i strzygi musiały bronić się na dwa fronty. Zakołkowałam pierwszą z brzega i pognałam ku Lissie. Widziałam że strażnicy powoli tracą siły, ale nasze przybycie dało im nadzieję że wygramy. Wszyscy otoczyliśmy królową.
- Liss wszystko ok ? - zapytałam nie odwracając wzroku od strzygi z którą walczyłam.
- Jest ok - powiedziała i razem z siostrą i chłopakiem wcisnęła się bardziej w kąt. Strzygi zaczynały mieć przewagę. W końcu któraś z bestii złapała Christiana za nogę i wyciągnęła z bezpiecznego miejsca. Razem z Dymitrem rzuciliśmy się aby go uratować ale było już za późno. Kiedy sztylet Dimki spotkał się z ciałem strzygi ona wypijała resztki krwi Christiana. Słyszałam szloch Lissy która chciała pobiec do chłopaka, Jill złapała ją i przytuliła żeby nie wyszła do niego. Strażników było coraz mniej. Wkurzyłam się a nikt jeszcze nie wygrał z wkurzoną Hathaway. Zaatakowałam nieumarłe bestie z jeszcze większym zapałem niż wcześniej. Pozostali strażnicy widząc moją zmianę wzięli się za siebie i już po chwili została tylko jedna strzyga.
- Stój nie zabijaj jej ! - krzyknęłam kiedy Michaił chciał wbić w jej serce sztylet.
- Co ? - zapytał zaskoczony
- Przytrzymajcie ją - rozkazałam. Dymitr już wiedział o co chodzi więc szybko złapał strzygę za rękę i walnął mocno w głowę. Straciła na chwilę ostrość widzenia. Strażnicy szybko złapali ją za inne kończyny. Kiedy był już przytrzymywany usiadłam mu na brzuchu. Strzyga zaczęła się wyrywać.
- Jak się nazywasz ? - zapytałam z groźną miną.
- Nic Ci nie powiem - splunął. Wbiłam mu sztylet pod żebra po prawej stronie tak aby go przypadkiem nie zabić. Zawył głośno.
- Jeszcze raz jak się nazywasz ? - popatrzył na mnie z mordem w oczach. Przekręciłam sztylet w jego boku.
- Thomas! - wrzasnął
- Kto tu dowodził ? - nic nie odpowiedział tylko się rzucał. Przejechałam bronią po jego policzku. Nic nie mówił na temat tego o co go pytałam tylko warczał przekleństwa w moją stronę. Przejechałam sztyletem po całej jego klatki piersiowej
- Tasza Ozera ! - Zawył.
- Macie jakieś pytania do naszego gościa ? - zapytałam. Nikt się nie odzywał więc wbiłam sztylet w jego serce. Od razu przestał się rzucać. Kiedy zaczęliśmy zbierać nasze oddział w korytarzu stanęła Tasza. Wyszłam jej na przeciw.
- Czemu to zrobiłaś ? - zapytałam
- I tak bym umarła więc co za różnica ? - rzuciła się na mnie. Stałam w miejscu co trochę ją zaskoczyło ale nie mogła już wyhamować. W ostatnim momencie wystawiłam rękę z sztyletem i ona nadziała się na niego. Upadła na ziemię jak tylko wyszarpnęłam broń z jej piersi.
- Sprawdźcie czy nie ma jeszcze zagrożenia - rozkazałam do trójki która stała na uboczu.
- Dobrze - odpowiedzieli i poszli. Odwróciłam się do Lissy. Siedziała zapłakana nad ciałem Christiana.
- Liss już nic nie zrobisz - powiedziałam delikatnie i chciałam ją podnieść ale się wyrwała i położyła ręce na jego klatce piersiowej. Poczułam przez więź falę miłości, szczęścia i radości. Same pozytywne emocje. Lissa chciała przywrócić go do życia.
Po kilku chwilach królowa się zachwiała a Chris wziął głęboki oddech. Złapałam złapałam Lissę i delikatnie położyłam na ziemi. Nagle poczułam coś dziwne, co powaliło mnie z nóg. Chłopak otworzył oczy.
- Co się stało ? - zapytał słabym głosem
- Jesteś naznaczony pocałunkiem cienia - powiedziałam bo Lissa nie była w stanie nic powiedzieć tylko przytulała się do niego.
" Co ? " - usłyszałam w swojej głowie.
"Co to było ? " - pomyślałam. Christian spojrzał na mnie.
- Mówiłaś coś ? - zapytał zaskoczony. Lissa spojrzała na nas zdezorientowana.
- Nic nie mówiłam - powiedział i skupiłam się na chwilę.
- Co tu się dzieję - Lissa już straciła opanowanie.
- Liss poczekaj chwilę - powiedziałam bo wpadłam na pewien pomysł. - Christian pomyśl coś do mnie - powiedziałam pokrętnie.
- Po co ? - zapytał zszokowany.
- Po prostu to zrób - nalegałam
" Po co ci to wiedzieć ? " - zapytał w myślach
" Chyba wiem co się dzieje gdy dwie osoby są naznaczone pocałunkiem cienia z tą samą osobą " - powiedziałam w taki sam sposób jak on. Podskoczył przestraszony.
- Co to było ? - zapytał zdenerwowany.
- Co tu się dzieje ?! - domagała się odpowiedzi Lissa.
- Spokojnie już tłumaczę. Ja tak jak i Christian jesteśmy połączeni z Tobą więzią. Nikt inny jeszcze z użytkowników ducha tego nie dokonał i nie było takiego przypadku. Mogę się z Christianem komunikować mentalnie - widziałam zaskoczenie na ich twarzach. - mogę przeczytać jego myśli a on moje ale tylko te które kierujemy do siebie - zakończyłam a wszyscy patrzyli na nas z niedowierzaniem.
Do korytarza weszła trójka którą wysłałam aby sprawdzili teren czy jest już bezpiecznie.
- teren czysty kazali przekazać aby królowa wróciła do swojego pokoju i wzięła ze sobą dwóch strażników a reszta żeby otoczyła budynek. - powiedział jeden z nich
- Wezmę ze sobą strażniczkę Hathaway oraz strażnika Bielikowa - powiedziała i razem Christianem w naszej asyście skierowali się do pokoju a kilku strażników ustało na zewnątrz. Odprężyliśmy się.
- Co teraz będzie ? - zapytał Chris.
- Będziemy żyć dalej - powiedziałam zgodnie z prawdą
- Ale jak ty to sobie wyobrażasz, przecież ja mogę czytać ci w myślach - powiedział zdenerwowany chłopak.
- Nie czytasz mi w myślach tylko odczytujesz te myśli które do ciebie kieruję.
" To to samo " - warknął w myślach
" Widzisz już umiesz się tym posługiwać i wiesz jak to działa " - powiedziałam w ten sam sposób co on.
- Rose nie przeginaj - warknął tym razem głośno
- Uspokójcie się - wcięła się Lissa - już jest po fakcie dokonanym a teraz trzeba nauczyć się tylko jak sobie z tym radzić - powiedział i przyglądał się nam uważnie. Ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę ! - krzyknęła Lissa
- Wasza wysokość zabezpieczenia zostały ponownie nałożone i teren jest bezpieczny - powiedział Hans
- Są jacyś ranni ? - zapytała
- Dwóch strażników nie żyję reszta ma powierzchowne rany. Srzygi nie były bardzo doświadczone w walce. Moroje dzięki wczesnemu ostrzeżeniu nie wychodzili z pokoi a bestie parły na główny budynek po panią - pożegnał się z nami i wyszedł.
- Rose ja muszę iść na zebranie rady ty masz jeszcze wolne więc nie musisz iść. Pogadaj z Christianem - powiedziała i skierowała się ze swoimi strażnikami w dół holu.
- Chris nie wystrasz się jak opuścisz teren chroniony przez zabezpieczenia i zobaczysz duchy. Musisz nauczyć się stawiać bariery dla nich - tłumaczyłam mu - nie zdziw się jak zaczniesz widzieć oczami Lissy. Na początku będzie to dla ciebie dziwne ale się przyzwyczaisz
" I co jeszcze ? " - zapytał w myślach. Był wyraźnie zaciekawiony.
" Będziesz odczuwał jej emocje " - pomyślałam i uśmiechnęłam się.
- Chyba wszystko ogarnę - powiedział a my zostawiliśmy go samego i poszliśmy do pokoju.
- Abe ! - krzyknęłam nagle stając i przypominając że zostawiliśmy mojego ojca pod bramą.
~*~*~*~*~*~*~
Wiem że rozdział jest taki sobie ale następne postaram się napisać lepiej :)
Kiedy będzie następny? Czekam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie.
www.dlaczego-kochamy-tak-mocno.blogspot.com