~*~*~*~*~
Zaczęliśmy truchtem, przyśpieszając. Biegaliśmy po obrzeżach miasta. Kiedy już byliśmy mocno zmęczeni postanowiliśmy poduczyć trochę Wiktorię w walce. Wszystkie moje i Dymitra rady starała się wykorzystywać i przyjmowała na poważnie.
- Musisz starać się żeby przeciwnik nie sprowadził Cię do parteru - powiedział. Kiedy ona się zmęczyła ja z moim chłopakiem zrobiliśmy sobie mały sparing. Zaczęliśmy się okrążać. Zamarkowałam cios prawym sierpowym a prawdziwy cios wyprowadziłam nogą. Lecz Dymitr za dobrze mnie zna i przewidział co planuję. Obroniło go to przed potężnym ciosem w udo. Odwzajemnił cios który sprawił że poleciałam na ziemie, lecz nie pozwoliłam aby przyszpilił mnie do niej i szybko zerwałam się na równe nogi. Wymieniliśmy między sobą serię ciosów. Były one coraz szybsze i częściej zadawane. W pewnym momencie nawet staliśmy prawie że w miejscu i uderzaliśmy w siebie. Ciosy były tak szybkie jak myśli. Gdybyśmy się tak dobrze nie znali już dawno jedno z nas leżało by na ziemi. W pewnym momencie Dymitr złapał mnie od tyłu i unieruchomił. odwróciłam głowę w bok aby zobaczyć jego twarz. Uśmiechał się łobuzersko
- Wygrałem - powiedział i pocałował mnie, kiedy zatraciliśmy się w pocałunku przerwało nam chrząknięcie. Speszeni odskoczyliśmy od siebie. Za naszymi plecami stały wszystkie kobiety z rodziny Bielikov.
- Niezły pokaz daliście - powiedziała Wiktoria tylko nie wiedziałam do której części naszego występu nawiązując. Do walki czy do pocałunku, leczy kiedy poruszyła sugestywnie brwiami już to wiedziałam i się zarumieniłam.
- My idziemy do sklepu a wy - powiedziała Olena wskazując na mnie, Dimkę i Wiktorię macie iść coś zjeść i do łóżek - posłała nam groźne spojrzenie - kiedy wrócę nie chcę was widzieć chodzących po domu tylko w łóżkach - kiedy skończyła mówić skierowaliśmy się do domu. Weszliśmy do kuchni i usiedliśmy na krzesłach
- Co jemy ? - zapytała młoda otwierając lodówkę
- Może jajecznice ? - zaproponowałam zaglądając jej przez ramię. Dimka ustał za mną i tak we trójkę wpatrywaliśmy się w lodówkę.
- Kanapki ? - zaproponował Dymitr
- Mi to obojętne - powiedziałam i usiadłam z powrotem na krześle.
- To zróbmy jajecznice - stwierdziła młoda i zabrała się do roboty
- Pomóc Ci młoda ? - zapytałam
- Nie jestem młoda i nie trzeba mi pomóc umiem zrobi jajecznice
- Ty jej nie dopuszczaj do kuchni bo wszystko spali - Dymitr ostrzegł siostrę a mnie chyba szlak trafił
- Nie wszystko spalam - powiedziałam wkurzona bo kanapek nie da się spalić i to mi dobrze wychodzi
- Tak Roza tylko kanapek nie spalasz - powiedział ale widząc mój zabójczy wzrok już więcej się ze mnie nie nabijał. Podszedł do mojego krzesła, jednym zwinnym ruchem podniósł mnie i posadził na swoich kolanach siadając na moim miejscu. - Nie denerwuj się - powiedział i pocałował mnie. Na początku nie oddałam pocałunku bo byłam nadal na niego wkurzona ale po chwili zmiękłam i oddałam pocałunek.
- Czy wy sobie zdajecie sprawę że w tym pomieszczeniu jest osoba nieletnia i ona nie chce wymiotować bo jesteście aż tak słodcy że robi się mdło ? - Wiktoria mówiąc wytykała nas nożem którym rozbijała jajka. Podnieśliśmy ręce do góry w geście poddania i śmialiśmy z jej miny. Zeszłam z kolan chłopaka ale on złapał mnie za rękę i znów na nich posadził. Wtulił się w moje plecy.
- Dimka jak będę jadła ? - zapytałam z wysoko uniesionymi brwiami
- Normalnie - odpowiedział kiedy Wiki postawiła przed nami na stole 3 talerze z parującymi jajkami.
- Dymitr puść mnie - powiedziałam a on niechętnie ale to zrobił. Usiadłam na jednym z wolnych krzeseł i zabrałam się do jedzenie. Zjedliśmy w ciszy.
- Wiecie o której mamy stawić się w szkole ? - zapytałam kiedy kierowaliśmy się na górę. Odkąd przyjechaliśmy do Rosji straciłam poczucie czasu.
- o dwunastej czyli mamy jakieś jedenaście godzin snu - powiedział Dimka i poszliśmy do pokoju. Kiedy tylko położyłam się do łóżka i przytuliłam do mojego chłopaka zasnęłam głębokim snem. Obudził mnie jakiś hałas. Szybko zerwałam się na równe nogi. Dymitr zrobił to samo. W drzwiach od pokoju stały wszystkie siostry chłopaka. Karolina trzymała aparat i schowała go za plecami kiedy się obudziliśmy ale i tak to zobaczyłam.
- Co wy tu robicie ? - zapytał już obudzony Dymitr
- My nic - odpowiedziała Sonie z miną niewiniątka - już sobie idziemy - z wielkim uśmiechem na twarzy zaczęła ciągnąć siostry za sobą w głąb korytarza.
- Stop ! - krzyknęłam domyślając się o co chodzi. - wróćcie tu ! - zawołałam za nimi. Niechętnie się zawróciły.
- Powiesz mi o co chodzi ? - zapytał chłopak
- Niech one Ci powiedzą - powiedziałam i położyłam się na łóżku zakrywając oczy ramieniem.
- Wytłumaczycie mi o co tu chodzi - cały czas uważnie się przyglądał siostrom.
- Nic po prostu tak uroczo razem wyglądaliście że postanowiłyśmy zrobić wam zdjęcie - powiedziała Wika a on machnął na nie ręką
- Tylko czemu wydaje mi się to podejrzane ? - zapytał i położył się obok mnie. Wszystkie wybuchły śmiechem wychodząc.
- Która godzina ? - zapytałam
- dziesiąta- powiedział - trzeba już wstać.
~*~*~*~*~
PROSZĘ JEŚLI TO CZYTASZ SKOMENTUJ :)
Czekam na dalsze rozdzialy ;).
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz :) Następny rozdział pojawi się prawdopodobnie jeszcze dziś lub jutro ~Roza
Usuń