środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 7

Ten rozdział dedykuje Gabrieli Parker która skomentowała poprzedni rozdział :)
Wiem że wyszedł krótko ale postaram się poprawić i pisać dłuższe ~Roza
~*~*~*~*~*~
Kiedy zjedliśmy, wyruszyliśmy  w drogę do szkoły. Rodzina Bielikov funkcjonuje w ludzkim trybie dnia, było więc to uciążliwe. 
Kiedy dojechaliśmy, skierowali na na salę gimnastyczną która była ozdobiona. Wszyscy uczniowie już tam byli. Wiktoria poszła ustać przy swojej grupie a nas skierowali do innych strażników. Ustaliśmy koło strażnika Lorenza.
- Witam wszystkich - zaczął dyrektor - wczoraj wydarzyła się tragedia. Strzygi napadły na naszą szkołę straciliśmy kilkoro naszych strażników ale na szczęście nikt z uczniów nie zginał. Bardzo chciałbym podziękować za pomoc strażniczce Hathaway oraz strażnikowi Bielikowowi - po oficjalnym przemówieniu przyszedł czas na rozdanie zvezdy za bitwę. 
Kiedy wszystko się skończyło zabraliśmy Wiktorię i wróciliśmy do domu.kiedy przekroczyliśmy próg domu Olena oznajmiła nam że będzie zorganizowane ognisko. Dymitr został wysłany po drewno a ja ustawiałam stoły z pomocą Wiki.
- Wiesz po co Olena organizuje to ognisko? - zapytałam 
- Dużo ludzi w mieście widziało Dymitra i nie wierzą że on jest znów dhampirem - kiedy skończyłam wyszłam na dwór aby zobaczyć co robi mój chłopak. kiedy do niego podeszłam opowiadał pierwszym gościom jak to się stało że żyje. Wszyscy przybyli to moroje albo dhampiry chociaż tych drugich było zdecydowanie więcej. Wyłapałam w tłumie głowę Aba więc skierowałam się do niego 
- Cześć staruszku - przywitałam się 
- Witaj Rose 
- Kiedy planujesz powrót ? - zapytałam 
- Jeszcze tego nie wiem - odpowiedział i wrócił do przerwanej rozmowy z jakąś starszą morojką. Odeszłam nie chcąc przeszkadzać.
- Rose błagam chodź mi pomóż - przede mną pojawiła się nagle Wiktoria
- Bożę Wiki nie strasz mnie tak, co jest ? - zapytałam 
- Mama wysłała mnie po zakupy ale ja sama nie dam rady tego przynieść a wszyscy są zajęci i nie mogą mi pomóc - jęknęła
- Dobra możemy iść - zgodziłam się 
- Dzięki - uśmiechnęła się z wdzięcznością 
- Nie ma sprawy i tak nie miałam co ze sobą zrobić - ruszyłyśmy w stronę sklepu. 
- Rose powiedz mi jak to jest w Twojej akademii 
- Fajnie nauczyciele wymagający a szkoła jest podobna do Twojej. A coś się stało że pytasz ? - zapytała 
- Nie, nic się nie stało - powiedział ale jednak było coś na rzeczy. Doszłyśmy do sklepu.
- No to co mamy kupić? - zapytałam
- Mamy całą listę - powiedział wyciągając kartkę a5 całą zapisaną.
- Okej sporo tego więc może już się za to zabierzemy - powiedziałam. Po piętnastu minutach wychodziłyśmy ze sklepu całe obładowane siatkami. 
Kiedy byłyśmy już koło domu zaatakowała nas strzyga. Szybko upuściłam siatki i złapałam mój sztylet schowany za paskiem od spodni. Strzyga nie była doświadczona. Szybko udało mi się z nią uporać. Weszłyśmy na podwórko gdzie wszyscy byli 
- Dymitr! - zawołałam mojego chłopaka. Odwrócił się do mnie i musiał zobaczyć coś w mojej twarzy bo od razu do mnie podbiegł. 
- Co się stało ? - zapytał 
- Zaatakowała nas strzyga 
- Dobra trzeba to powiedzieć wszystkim - powiedział do mnie a potem przeszedł na  rosyjski i przekazał wszystkim to co się stało. 
Po półgodzinie wszyscy rozeszli się do domów. Posprzątaliśmy i zmęczeni położyliśmy się do łóżek. Nie mogliśmy jednak odpocząć ponieważ ktoś zaczął się dobijać do drzwi. Zerwaliśmy się i pobiegliśmy na dół. W drzwiach stała Sydney co nas bardzo zaskoczyło.
- Dwór królewski jest zagrożony strzygi planują atak - te słowa były pierwszymi jakie powiedział. 
~*~*~*~*~*~
Wiem że rozdział się do niczego nie nadaje :( PROSZĘ JEŚLI TO CZYTASZ TO SKOMENTUJ wasze komentarze nie tylko motywują, jeśli uważacie że coś jest źle napiszcie to będę to poprawiać. 
Pozdrawiam ~Roza 

5 komentarzy:

  1. Rozdział świetny ;)! Czekam na następny ale jakoś nie nadchodzi ;(.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz!Pisz!Pisz!Ja chcę dalej!
    Zapraszam do siebie:

    dlaczego-kochamy-tak-mocno.blogspot.com

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy dodasz nn? Czekam... I jak widać nie sama...

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń